Siedem pokoleń cierpienia

Debiutancka powieść Yaa Gyasi „Droga do domu” była (jak podaje wydawca) jedną z najbardziej oczekiwanych przez krytyków i dziennikarzy książką 2016 roku. Dwudziestosześcioletnia amerykanka urodzona w Ghanie wpada na pomysł napisania powieści podczas podróży do kraju dzieciństwa, który odwiedza by szukać swoich korzeni. Nawet cały dział PR’u nie wymyśliłby tego lepiej, prawda? Do tego tematyka  doskonale wpisuje się w nastroje społeczne spowodowane napływającymi  falami imigrantów.  

 

Akcja powieści rozpoczyna się w XVIII wieku na afrykańskim Złotym Wybrzeżu. Jej osią są losy dwóch rozdzielonych sióstr przyrodnich, którym nigdy nie było dane się poznać. Życie jednej z nich, Effii,  toczyło się w Ghanie, drugiej, Esi,  (za sprawą handlu niewolnikami) – zostaje przeniesione do Ameryki Północnej. Tak rozpoczyna się obszerna, spisana na 409 stronach, saga rodzinna. Powieść podzielona została na dwie części, po siedem rozdziałów każda, w sumie czternaście sylwetek członków rodzin. Dwie gałęzie rodu przeplatają się w narracji Gyasi, która przedstawia ucina te jednostkowe historie by przechodzić do następnych. Choć są różne, tak naprawdę spala je poczcie krzywdy i przeciągającego się nieszczęścia. Walki plemienne, przedmiotowe traktowanie przez białych, znój pracy na plantacjach, chłosty i prześladowania. Autorka mówi też o skutkach kolonizacji i handlu żywym towarem: ograniczeniach rasowych, przymusowej, nadludzkiej pracy więźniów, Wielkiej Migracji, narkotycznych problemach Harlemu lat 60., a także próbach przeciwstawienia się rasizmowi i odzyskania godności.

Lektura przyniesie radość fanom powieści obyczajowych o tle historycznym, a także tym, którzy nie tęsknią za zbyt wymagającą literaturą. Choć Gyassi nie można odmówić talentu do opowiadania, to nie sposób nazwać go wybitnym. Intrygujące są fragmenty przedstawiające gusła rdzennej ludności afrykańskiej, jednak znacznie częściej spotkamy się z niezbyt udanymi opisami aktów seksualnych. Język i akcja powieści nastawione są na wywoływanie emocji, głównie współczucia i wzruszenia. Bohaterowie są nazbyt schematyczni i przewidywalni. Ich losy przedstawione tak, by zainteresowały bardziej naiwnych czytelników, nieoczekujących złożoności psychologicznej postaci i ich wyborów. Co więcej po „Drodze do domu” mam wrażenie, że Afroamerykanie, niezależnie od czasu i szerokości geograficznej, porozumiewają się poprzez „mlaskanie językiem”. Ten termin pojawia się na kartach książki kilkanaście razy. Tekst utkany jest również urywkami pretendującymi do miana mądrości, które ustawić można raczej w rzędzie z tymi zaczerpniętymi z prozy Coelho. Język powieści sprawia, że czyta się ją łatwo i szybko, a narracyjne przeskoki między rodziną Effii a Esi amortyzuje załączone drzewo genealogiczne, ułatwiające rozeznanie i rozwianie wątpliwości typu: o czyim dziecku teraz czytam?!

 

Po tę pozycję sięgnęłam z powodu zaskakującej popularności wśród Instagramowiczów. Po przeczytaniu dziwił mnie jeszcze bardziej zachwyt nad książką, która nie wnosi nic nowego, nie zaskakuje. Na pewno warto docenić rozmach i rozpiętość książki, zamysł twórczy, jednak nie jest to książka, o której będę długo pamiętać. Dość udany debiut, któremu (po rewelacyjnych recenzjach) być może postawiłam zbyt wysoką poprzeczkę. Niech dowodem na to będzie fakt, że po raz pierwszy nie przedstawiam Wam żadnego cytatu, mimo przeczytania 409 stron.

14215284_1234191839944741_1722107073_o

Informacje o książce

autor: Yaa Gyasi
tytuł: Droga do domu
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
miejsce rok wydania: Kraków, 2008
liczba stron: 409

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz