Podlaskie cuda

Po okrucieństwie lat 40.i 50. a przed wydarzeniami Marca 1968 w Polsce miało miejsce kilkanaście cudów. Nie wszystkie zostały uznane przez Kościół, ale stały się świadectwem poszukiwania przez społeczności czegoś wymykającego się systemowi, transcendentalnego. Objawienie Maryjne miało mieć miejsce również w Zabłudowie, małej wiosce na Podlasiu.

Czternastoletnia Jadwiga, zafascynowana przyrodą, a według relacji kierownika szkoły, w której się uczyła, Czesława Nurczewskiego – nadmiernie wrażliwa, skłonna do urojeń, wychowywana w duchu religijnego fanatyzmu, o ograniczonej poczytalności[1], doznaje objawienia w 1965 roku, na łące położonej niedaleko zabudowań. Lewitująca, piękna, spowita w jasność kobieta budzi w dziewczynce tak ogromny lęk, że ta rzuca się do ucieczki. W domu nikt nie daje wiary jej opowieściom. Podczas snu dochodzi do kolejnego objawienia: postać każe Jadwidze stawić się w niedzielę na łące. Tym razem matka, która spała tej nocy z dziewczyną, daje wiarę jaj opowieściom. Co więcej – zaświadcza, że doznała uzdrowienia. Sprawa cudu nabiera rozpędu: wiedzą już sąsiadki, wie proboszcz. Na łące gromadzą się najpierw pojedyncze osoby, później dziesiątki i setki. Wydarzenia nie może ignorować władza ani kościół. Organizowane zostają pierwsze aresztowania oraz próby zapobiegania zgromadzeniom, w tym akcja „Zjawa”, której opis autor wykorzystuje jako prolog.

„Łuczak pozostaje z kapitanem Lisieckim, szesnastoma funkcjonariuszami ZOMO i kilkoma z Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej (MO) w Białymstoku. Stoją przy samochodach ciężarowych, które nie mogą wyjechać z błota. Są atakowani ze wszystkich stron. >>Bijcie ich, Bóg z nami!<< – krzyczą ludzie.”[2]

Zabłudowski proboszcz, poddający się presji białostockiej kurii, mobilizuje wikariuszy do dołożenia starań, by kwestię cudu wygasić. Sam wygłasza w końcu bardzo jednoznaczne kazanie. Bezskutecznie. W Zabłudowie do głosu dochodzą niechęć i wzajemne oskarżenia, między innymi o przyjmowanie datków przez Jakubowskich. Pielgrzymi wydeptują uprawy znajdujące się w pobliżu łączki, ale machina nie zatrzymuje się. Po kraju rozjeżdżają się emisariusze cudu, a wiernych przybywa. Powstają nawet pieśni religijne sławiące wydarzenia.

Reportaż nasycony jest nazwiskami, danymi, relacjami. Autor rozmawia z tymi, którzy cud pamiętają lub znają z relacji bliskich osób. Rozmawia także z Jadwigą, która po wielu latach wróciła do rodzinnej wioski. Spokojna, pogodzona z losem kobieta z ogromnym szacunkiem wypowiada się o popędliwej matce i zbyt wycofanym ojcu, o zawistnej społeczności i samym cudzie, którego nie podważa.

Sam cud zdaje się niekiedy być tematem drugoplanowym. Dominującym wówczas jest tło społeczne i historyczno-polityczne. Obnażone działania władz pokazują ile starań włożono w to, by cud zataić, jak bardzo się go obawiano. Przesłuchania, manipulacje, a nawet nakaz zlikwidowania własnoręcznie wykopanego przez jednego z pielgrzymów źródełka czy zlecenie rozebrania przez Wydział Architektury, Budownictwa i Urbanistyki w Białymstoku wiejskiej kapliczki, którą skatalogowano jako nielegalny obiekt sakralny. Jednak bardziej przerażający jest koloryt lokalnej społeczności. Małomiasteczkowe antypatie, fale negatywnych emocji, rzucane oskarżenia i zazdrość  w najczystszej postaci.

Świetny, wciągający i bardzo rzetelnie opracowany reportaż.14074433_1224326274264631_1820600167_o-1

 

Informacje o książce

autor: Piotr Nestorowicz

tytuł: Cudowna

wydawnictwo: Dowody na Istnienie

miejsce i rok wydania: Warszawa 2014

liczba stron: 192

[1] P. Nesterowicz, Cudowna, Dowody na Istnienie, Warszawa, 2014, 21 s.

[2] Ibidem, 12 s.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz