Inaczej, znaczy lepiej




Kariera naznaczona skłonnością do muzycznych eksperymentów i poszukiwań, pozostająca przy tym bardzo integralną. Mocno liryczne teksty na długo zapadające w serce i pamięć. Rojka określa się mianem artysty niszowego, alternatywnego, a mimo to znają i rozpoznają niemal wszyscy. To dość rzadkie, bo sam artysta nie jest typem celebryty.

„Żyć inaczej znaczy często trudniej. Więc nie warto się męczyć, jeśli nie ma w tym czegoś fascynującego. (…) Jakoś tak się składa, że moje wybory są inne od powszechnych, choć dla mnie to nie jest żaden powód do dumy, bo to moja naturalna życiowa ścieżka. Nie lubię też chodzenia na skróty (…).

Że trudniej? No to trudno.”[1]

Czytelnicy, którzy sięgnęli po tę książkę z nadzieją, że artysta opowie w niej o zaskakujących momentach swojego życia mogli czuć się rozczarowani. Śmiem jednak twierdzić, że fani Rojka nie spodziewali się żadnych sensacyjnych wątków. W rozmowie z Agnieszką Klich wieloletni lider Myslovitz mówi dużo, choć z właściwą sobie oszczędnością.

Rojek prowadzi nas ulicami rodzinnych Mysłowic przez wspomnienia ze swojego dzieciństwa. Opowiada o rodzinnym domu, pierwszych muzycznych fascynacjach, pływaniu, ale także lękach i demonach, z którymi mierzy się do tej pory. Kim jest? Przede wszystkim uważnym obserwatorem rzeczywistości:

„(…) zrozumiałem, jak zachodnia cywilizacja różni się od wschodniej (…). Imponował mi spokój Azjatów, biednych, ale szczęśliwych. (…) Pogodzenie się sobą i życiem nie ma nic wspólnego z majątkiem, zawartością kont, portfeli, szaf, garaży. Tylko z tym, jak ułożymy sobie stosunki ze sobą i z ludźmi wokół nas.”[2]

Jest również kolekcjonerem chwil, co ma ogromne znaczenie w procesie twórczym, o którym sam mówi, że bywa dla niego męką. Rojek celebruje codzienność, dba o swój mikrokosmos, ma jasno ustaloną hierarchię wartości:

„Imponują mi bohaterowie codzienności, którzy od rana do wieczora starają się ogarniać swój mały świat i stają na głowie, żeby wychodziło to jak najlepiej. (…) Albo gdy widzę rodzinę, która ze sobą rozmawia, dzieci są zadowolone i szczęśliwe, (…) mają plany, mówią o marzeniach, opiekują się sobą. Wtedy myślę, że ktoś się ciężko napracował, żeby stworzyć ten mały, harmonijny świat. I to mi imponuje. Podziwiam takich  ludzi.”[3]rojek

Taki właśnie Artur Rojek wyłania się z tej książki, którą pochłonęłam niemal jednego dnia. Tempo rozmowy, jej ton i kierunek są idealne do tego by zatopić się w tej pozycji. Agnieszka Klich prowadzi rozmowę w ten sposób, że właściwie mam wrażenie, że to prywatna rozmowa dobrych znajomych, której się przysłuchuje. Swobodna, niekłamana, ale i konkretna,  Jest to tekst przyjemny, co nie znaczy, że łatwy. Szczery w wyrażaniu opinii i obaw Rojek zmusza do refleksji. Jego nieszablonowe wybory, dążność do obierania indywidualnej drogi pobrzmiewają na kartach książki bardzo często.  Nie boi się mówić  o roli pokory i ciężkiej pracy. Niepopularne? Zgadza się. „Inaczej” nie wnosi nic zaskakującego, ale tworzy szeroki kontekst, pozwala zrozumieć co ukształtowało Rojka-artystę i Rojka-człowieka. Całość dopełniły nie tylko wybrane teksty piosenek, ale także zdjęcia z różnych etapów życia i twórczości artysty.

 

Informacje o książce

autor: Aleksandra Klich, Artur Rojek
tytuł: Artur Rojek. Inaczej

wydawnictwo: AGORA, Kayax
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
liczba stron: 320

[1] Aleksandra Klich, „Artur Rojek. Inaczej”, AGORA, Kayax, Warszawa 2015, 180 s.,

[2] Ibidem, 129 s.,

[3] Ibidem, 205 s.